„Pieskie popołudnie” to bezapelacyjnie jedna z najlepszych pozycji w filmowym dorobku Ala Pacino. Film jest bardzo dobry – dowodem na to może być chociażby grad nagród, jaki na niego spadł. Znalazło się pośród nich sześć nominacji do Oscara, spośród których ta w kategorii najlepszego scenariusza zamieniła się w statuetkę. Jedną z nominacji otrzymał Pacino. Film powstał w połowie lat siedemdziesiątych minionego stulecia. Za jego rezyserię odpowiedzialny był Sidney Lumet, scenariusz napisał Frank Pierson. Partnerami Ala Pacino na planie byli między innymi John Cazale oraz Chris Sarandon. Przedstawiona tutaj opowieść oparta jest na wydarzeniach, które miały miejsce naprawdę. Akcja rozgrywa się na początku lat siedemdziesiątych w Nowym Jorku. Główny bohater Sonny ze swym kolegą napada na bank. Chce w ten sposób pozyskać pieniądze potrzebne jego partnerowi na poddanie się operacji zmieniającej płeć. „Serpico” był drugim bardzo ważnym – po nakręconym rok wcześniej „Ojcu chrzestnym” – filmem w karierze Ala Paciono. Przyniósł mu nominację do Oscara (dodatkowo obraz był nominowany do tej statuetki jeszcze za scenariusz). Jest to produkcja licząca dzisiaj trzydzieści sześć lat. Wyreżyserował ja Sidney Lumet, natomiast autorami scenariusza byli Norman Wexler oraz Waldo Salt. Obok Pacino wystąpili tu też F. Murray Abraham, Tony Roberts oraz Kenneth McMillan. Film został oparty na autentycznych wydarzeniach, jakie przytrafiły się pracującemu w nowojorskiej policji Francowi Serpico. W jego postać wcielił się właśnie Pacino. Jest on świeżo upieczonym absolwentem policyjnej szkoły, która ukończył ze znakomitymi wynikami. Na temat pracy w policji ma pewne wyobrażenia, które zostają brutalnie skonfrontowane z rzeczywistością. Serpico podejmuje się bardzo trudnej walki z korupcją w swoim środowisku. „Zapach kobiety” to znakomity film, który został uhonorowany rozlicznymi nagrodami i wyróżnieniami. Spośród najważniejszych z nich wymienić należy cztery nominacje do Oscara – jedna z nich zakończyła się przyznaniem statuetki. Powędrowała ona w ręce Ala Pacino za najlepszą męską rolę pierwszoplanową. Obraz został nakręcony dwanaście lat temu. Wyreżyserował go Martin Brest, scenariusz natomiast napisał Bo Goldman. Oprócz Pacino można na ekranie zobaczyć takich aktorów jak Chris O’Donnell, James Rebhorn, Gabrielle Anwar i innych. Pacino wcielił się tutaj w postać Franka Slade’a. jest on emerytowanym wojskowym, a przy okazji niewidomym, zgorzkniałym człowiekiem, który nie potrafi sam przed sobą przyznać się do swojego kalectwa. Rekompensuje to sobie poprzez bycie – mówiąc delikatnie – nieuprzejmym dla otoczenie i budowanie wokół siebie muru. Sposób jego myślenia zmienia się po jednym weekendzie.
Tagi: bank, Chris, film, Lumet, napad, Nowy Jork, pieskie, popołudnie, Sidney
Szósty odtwórca roli Jamesa Bonda W kwietniu 2005 r. Daniel Craig podpisał kontrakt na rolę Jamesa Bonda. Żaden z jego poprzedników nie miał tak licznej konkurencji na castingach. 38-letni aktor zagrał wcześniej w wielu filmach, ale żaden nie przyniósł mu wielkiego rozgłosu. Został wybrany pomimo, że tak bardzo różnił się od dotychczasowych odtwórców tej roli tzn. jest niewysokim i nieprzystojnym blondynem. Producenci postawili na zmianę imagu Bonda co wzbudziło wielką sensację. U części fanów ta zmiana wzbudzała skrajne emocje i nawet były zakusy aby zbojkotować najnowsze produkcje. Jednak po premierze „Casino Royale” (2006) wątpliwości ustąpiły. Mimo, że jest to już „trochę” inny Bond został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i krytykę. Kolejny film „Quantum of Solace” nakręcił w 2008r. Oba filmy są bardzo sprawnie zrealizowanymi superprodukcjami, z oszałamiającymi efektami specjalnymi. Pod tym względem nie można filmom niczego zarzucić. Co zresztą doskonale odzwierciedlają wpływy kasowe. Jeśli jednak chodzi o Bonda – Daniela Craiga, to już z pewnością nie jest to Bond z powieści Iana Fleminga. Nie za sprawą warsztatu aktorskiego, ale konwencji filmu jaką obrali twórcy. Drugi odtwórca roli Jamesa Bonda W szóstej odsłonie przygód superagenta brytyjskiego wywiadu, zrealizowanej w 1968r zatytułowanej „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” zagrał Australijczyk, George Lazenby. W castingu pokonał Timothy Daltona, który stwierdził, że jest jeszcze za młody do tej roli i Burta Reynoldsa, który odrzucił propozycję ponieważ uważał, że Bonda nie może grać Amerykanin. 29-letni Lazenby nie miał wielkiego doświadczenia aktorskiego, zagrał wcześniej jedynie w kilku reklamówkach telewizyjnych. Był natomiast znanym modelem. Niestety na planie filmu nie najlepiej układały się jego stosunki z reżyserem Peterem Huntem i filmową partnerką. Mimo, że film został nakręcony w pięknych górskich plenerach, a wartka akcja w niczym nie ustępowała poprzednim produkcjom, aktor nie spodobał się publiczności. Niestety w porównaniu ze swoim poprzednikiem wypadał dość blado. Jego Bond to zwykły człowiek, który ma uczucia, ale jest odważny i świetnie radzi sobie w bójkach, a pracę traktuje… jak pracę. Nie był wstanie przekonać widzów, że jest odpowiednim aktorem do tej roli. Zdecydowanie był w swojej kreacji „za mało” angielski, za mało „bondowski”. Pomimo że wytwórnia zaproponowała opiewał na 7 lat, Lazenby zrezygnował z niego. Dalsza jego kariera aktorska załamała się i nigdy nie osiągnął szczytów popularności, chociaż nadal grywał w filmie.